W dniu 7 marca 2015 roku w Hali „Pod Basztami” Domostwo „San Damiano” z Chęcin zaprosiło nas na niezwykleb_235_185_16777215_00_images_stories_aktualnosci_2015_mak4.jpg
poruszające świadectwo młodego człowieka Dobromira ”Maka” Makowskiego.


Z naszej placówki w spotkaniu uczestniczyli wychowankowie Gr V pod opieką wychowawczyni Moniki Posłowskiej oraz wychowankowie Gr I pod opieką wychowawców: Dominiki Beger oraz Łukasza Piotrowskiego. W spotkaniu wzięli udział Gwardian Klasztoru OO. Franciszkanów, o. Paweł Chmura i Burmistrz Gminy i Miasta Chęciny Pan Robert Jaworski.
Ile życiowych upadków jest w stanie znieść zwykły człowiek? Czy można wydostać się nawet z najgłębszego bagna przepełnionego narkotykami, agresją, przemocą i totalnym zdeprawowaniem? Niesamowita i przejmująca historia Dobromira "Maka" Makowskiego pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by wrócić do świata żywych... Z ogromnym zainteresowaniem wysłuchaliśmy historii życia Dobromira.b_235_185_16777215_00_images_stories_aktualnosci_2015_mak1.jpg
Pochodzi z rozbitego, patologicznego domu, w którym charakterystyczna, drażniąca nozdrza woń alkoholu towarzyszyła mu już od pierwszych miesięcy życia. Mając zaledwie półtora roku znalazł się w domu dziecka. W tym czasie jego rodzice za pobicie milicjanta trafili do kryminału. Mając osiem lat znalazł się pod tymczasową opieką matki, która - nie radząc sobie z emocjami i wysokoprocentowymi trunkami - złamała mu nos. Oparcia nie znalazł także w tacie, który nader często zaglądał do kieliszka, a swoje frustracje wyładowywał na Dobromirze i jego rodzeństwie.„…Uciekałem z domu. Były meliny, paserstwo, kradzieże. Wdepnąłem w niezłe bagno. Byłem marionetką diabła.

Takim pędzelkiem, którym on malował sobie zły świat na ziemi. Wydawało mi się, że robię dobre rzeczy, a z każdym dniem umierałem. Ćpałem coraz więcej. Któregoś razu, po kolejnym zatrzymaniu przez policję, dostałem ultimatum –

b_235_185_16777215_00_images_stories_aktualnosci_2015_mak2.jpgalbo z tym kończę, albo idę do kryminału. Załamał się mój świat, nie miałem nic. Stałem przyćpany na ulicy i płakałem: Jezu, jeśli naprawdę jesteś, to zmień moje życie”. Tak mówił Dobromir „Mak” Makowski podczas spotkania. Jezus go wysłuchał, wyciągnął swą pomocną dłoń, której on kurczowo się uchwycił. Dzisiaj jeździ po Polsce z programem antynarkotykowym „Rap Pedagogia” i wykonując utwory o charakterze ewangelizacyjnym opowiada swoją historię, mówi dzieciom i młodzieży, że można żyć lepiej, mają przecież prawo do dobrego życia. Zachęca, aby zaufały Bogu, tak jak on to uczynił w przeszłości. Bóg rozświetlił ciemności jego życia, życia, które sięgnęło dna i całkowicie odmienił jego los. Wiara Dobromira zaczęła owocować. Codziennie godzinami czytał Biblię, prosił Boga, żeby ten pomógł mu się zmienić, bo jak twierdzi: "był osobą bez jakichkolwiek zasad".
„ Przestałem ćpać. Bóg uwolnił mnie od marihuany i amfetaminy, jednego dnia zabrał wszystko. Ja dzięki tej relacji z Bogiem, z przyjaciółmi, z ludźmi, którzy kochali Jezusa znormalniałem... Ktoś mi kiedyś powiedział, że uroiłem sobieb_235_185_16777215_00_images_stories_aktualnosci_2015_mak3.jpg te wszystkie rzeczy, które mówię o Panu Bogu. Ja odpowiedziałem: "Być może masz rację, być może powyginało mi się po narkotykach. Teraz po prostu jestem lepszym człowiekiem...".
Przed spotkaniem z Dobromirem wysłuchaliśmy kilku świadectw członków San Damiano, którzy również podzielili się swoimi wstrząsającymi przeżyciami. Dwóch uczestników wyraziło swoja historie rapując.

Myślę że udział w tym spotkaniu zmusiło niejednego uczestnika do zastanowienia się nad sensem życia, ponieważ każdy z nas ma możliwość wyboru…

Podsumowując, Johann Wolfgang Goethe mawiał: „Głęboki upadek prowadzi często do wielkiego szczęścia”. Często, to znaczy nie zawsze... A jeśli nie prowadzi do szczęścia to do przemiany, a ta sprawia, że stajemy się lepsi...